Mariusz Waleszczyk

02 września 2025
Aktualności - Mariusz Waleszczyk
Ludzie Caritas

Otwarte serce

Swoją drogę zawodową zaczynałem w zupełnie innej branży. Ukończyłem Technikum Górnicze, potem pracowałem na kopalni, ale uległem poważnemu wypadkowi – złamałem kość udową z przemieszczeniem. Kość przebiła skórę w dwóch miejscach, musiałem przejść cztery operacje – łamano mnie i składano od nowa. Było ciężko, ale to właśnie wtedy, jako pacjent Szpitala Górniczego w Bytomiu poznałem pielęgniarkę – moją przyszłą żonę.

W tym czasie Caritas zaczynał się rozwijać, powstawały nowe ośrodki. W szkole średniej jeździłem jako wolontariusz na kolonie z osobami niepełnosprawnymi do Ustronia, gdzie poznałem księdza Krzysztofa Bąka. Ksiądz dyrektor zwykł mawiać że nie trzeba mieć wykształcenia, ale trzeba mieć otwarte serce dla osób niepełnosprawnych, bo wykształcenie można zawsze uzupełnić. Po wypadku zapytał mnie: wracasz na kopalnię czy zostajesz z nami ? Zrezygnowałem z kopalni i zatrudniłem się w Caritas. Zrezygnowałem nawet z dwóch ostatnich miesięcy renty.

W życiu prywatnym dużo się działo. Oprócz pracy jako instruktor terapii studiowałem, byłem też kuratorem sądowym, na świecie pojawił się pierwszy syn. Potem, wspólnie z żoną postanowiliśmy spełnić nasze marzenie – zbudowaliśmy nasz dom, tu, w Halembie, a na świat przyszedł nasz drugi syn. Wtedy stwierdziliśmy że nie ma sensu by żona dojeżdżała do Bytomia do pracy, ponieważ pojawiła się szansa na zatrudnienie w Ośrodku. Musiałem za nią poświadczyć ( śmiech) – takie były zasady. Żona została zaakceptowana i od tej pory pracujemy tu razem, Ona prawie dwadzieścia, a ja prawie trzydzieści lat.

Największy Warsztat Terapii Zajęciowej w Polsce

Od początku pracy w Ośrodku Najświętsze Serce Jezusa w Rudzie Śląskiej – Halembie prowadzę pracownię modelarską, chociaż nigdy nie zdobyłem wykształcenia modelarskiego. Jestem po prostu pasjonatem modelarstwa i całkowitym samoukiem. Nasz warsztat jest największym w kraju, mamy 130 uczestników i 26 pracowni. Proces przyjmowania kandydata na zajęcia przebiega w ścisłej współpracy z uczestnikiem i rodziną. Spośród dostępnych pracowni proponujemy zajęcia dopasowane do jego możliwości, charakteru i temperamentu- obowiązuje indywidualne podejście do uczestnika. U mnie na pracowni modelarskiej podstawą w pracy jest cierpliwości, dokładność i skupienie. Jeśli ktoś jest bardzo ruchliwy i nadpobudliwy nie da rady długo wysiedzieć przy modelach. Jeśli ktoś lubi gotować – trafia do pracowni kulinarnej, lubi zwierzęta to pracownia zoologiczna będzie dla niego, jeśli szyć lub wycinać – idzie tam gdzie będzie mógł to robić. Chodzi o to by nikt się nie nudził, tylko był zaangażowany. Niektórzy uczestnicy bardzo przywiązują się do swoich pracowni. Mam podopiecznego który uczęszcza do mnie od 20 lat. Jego rodzice chcą żeby nadal u mnie był, on ciągle się rozwija, a ja wiem że nadal mogę go czegoś nauczyć.

zdjecie

Ulubione prace

Najbardziej lubię makietę z latarniami morskimi . Dlaczego ? Bo to jedna z pierwszych prac którą zrobiliśmy we współpracy z pracownią plastyczną – oni zrobili mapę polskiego wybrzeża , a my latarnie. Były to czasy kiedy co roku jeździliśmy z młodzieżą na turnusy rehabilitacyjne nad morze, do Jastarni, Władysławowa, a potem budowaliśmy kolejne modele. To nasz wspólny kawałek historii.

Lubię też model Bismarcka. To było wydarzenie. Siedzieliśmy razem, jak przy wigilijnym stole. Ty pomaluj tę część, Ty zrób krawędzie…. Wielka praca zespołowa, która jednoczy. To właśnie najlepsza terapia. Modelarstwo daje osobom niepełnosprawnym spokój, uczy dokładności i systematyczności, co procentuje potem w zwykłym, codziennym życiu.

ikona udostępnij Udostępnij: